/ FESTIWALE

Fakty partycypacji

Justyna Kowal

V Festiwal Teatru na Faktach „Poziom zero”, Instytut im. Jerzego Grotowskiego we Wrocławiu, 11–14 czerwca 2026

Festiwal Teatru na Faktach na stałe wpisał się w kalendarz wydarzeń organizowanych przez Instytut im. Jerzego Grotowskiego. Tegoroczna, piąta już odsłona była jedną z najbardziej rozbudowanych ze wszystkich dotychczasowych edycji: na cztery festiwalowe dni złożyło się osiem spektakli, osiem czytań performatywnych, sześć paneli dyskusyjnych i pięć wydarzeń towarzyszących. Poetykę festiwalu wyznacza – co oczywiste – pojęcie „faktu”, problem sztuki jako dokumentu, próba performatywnego zmierzenia się z ideą prawdy absolutnej i strategie teatralnego odzwierciedlania lub kreowania rzeczywistości. Podtytułem, czy raczej hasłem przewodnim tegorocznej edycji był „poziom zero” – metafora z zakresu inżynierii, oznaczająca wysokość nad poziomem morza (równą długości ludzkiej stopy), chroniącą fundamenty przed przypadkowym zalaniem. Parafrazując słowa Jakuba Tabisza, kuratora festiwalu: poziom zero w teatrze dokumentalnym oznacza dotarcie do źródła i niemożliwe do zrealizowania pragnienie uchwycenia prawdy (2026). W pragnieniu tym kryje się coś, co Hayden White widział w różnicy pomiędzy wynalezieniem (invent) wydarzenia i odkryciem (discover) faktu: wynalezione wydarzenia, te czyste poziomy zero, w procesie konstruktywistycznej interpretacji przekształcają się w odkryte fakty (zob. Domańska, 2000, s. 12). Wspominam tutaj White’a, by podkreślić istotny lejtmotyw, który wyłonił się mimochodem w piątej edycji Festiwalu Teatru na Faktach – przetwarzanie dokumentalnych poziomów zero w fakty nie tylko artystyczne, ale przede wszystkim społeczne. Niepisanym hasłem przewodnim mogłaby być „partycypacja”, rozumiana na kilka sposobów: jako niwelowanie granicy pomiędzy performerami i widownią oraz aktywne uczestnictwo tej drugiej w spektaklu, społeczne zaangażowanie wypowiedzi artystycznej i chęć realnej zmiany rzeczywistości, a także dążenie organizatorów festiwalu do maksymalnej dostępności wydarzeń i dobrostanu wszystkich uczestników.

Traktowanie widza jako pełnoprawnego uczestnika spektaklu lub nawet postawienie go w pozycji uprzywilejowanej w procesie decyzyjnym uwidoczniło się w najciekawszym wydarzeniu – otwierającym festiwal spektaklu 7 pudełek Tomasza Borczyka i Carlosa Tuñona, będącym autobiografią opowiedzianą poprzez zwrot ku rzeczom. Borczyk, jako reżyser i główny performer, dzieli się swoją historią, w której centrum jest wyprowadzka z Polski do Hiszpanii na studia aktorskie. Przedmioty gromadzone przez dzieciństwo i nastoletniość zostały spakowane przez jego rodziców, umieszczone w siedmiu kartonowych pudłach i oddane do magazynu. Status owych przedmiotów jest niejasny, zarówno dla widowni, jak i dla samego Borczyka – nie wiadomo, czy są to bezwartościowe szpargały, czy uświęcone pamiątki przeszłości. Nie wiadomo, co z tymi rzeczami zrobić, nie wiadomo, jaka doza sentymentalizmu i zbieractwa kryje się w performerze oraz w uczestnikach wydarzenia. Choć każde widowisko teatralne nosi w sobie zalążek jednorazowości, w przypadku projektu Borczyka i Tuñona aspekt ten ma istotne znaczenie – spektakl ma być zagrany tylko siedem razy, za każdym razem performer z udziałem widowni ma pozbywać się jednego pudła (podczas festiwalu odbyła się „premiera”, co oznacza, że wspólnie dokonaliśmy wstępnej selekcji i wyrzuciliśmy pudło pierwsze). Widzowie postawieni są przed wyborem już na początku spektaklu – autobiograficzna opowieść Borczyka, poprzedzająca działania z rzeczami, składa się z siedmiu epizodów, a zadaniem uczestników jest wyeliminowanie jednego z nich za pomocą kart do głosowania. Następnie Borczyk na scenie dzieli się kulisami narodzin pomysłu na spektakl, historią odysei siedmiu pudełek, swojego dzieciństwa, okresu studiów aktorskich w Madrycie i powrotu do Polski (wszystko to okraszone jest zdjęciami i materiałami wideo z prywatnego archiwum). Borczyk daje się poznać na tyle, na ile to możliwe w ciągu kilkudziesięciominutowego spotkania, co sugeruje uczestnikom, które przedmioty chciałby zachować. Po prywatnej narracji następuje selekcja: wszystkie przedmioty zostają wyciągnięte z siedmiu pudeł i rozłożone na scenie Centrum Sztuk Performatywnych Piekarnia. Jest to wszystko, czym człowiek obrasta przez lata i tylko z wiadomych sobie powodów od razu nie wyrzucił przy przeprowadzce: książki, płyty, zeszyty, rysunki i plany lekcji z podstawówki, zdjęcia, bilety z koncertów, zabawki, drobiazgi o niewiadomym przeznaczeniu i statusie. Widzowie mają kilkadziesiąt minut, by swobodnie krążyć pomiędzy rzeczami, wziąć każdą do ręki. Gest Borczyka, by wystawić ten magazyn pamięci na widok publiczny, oscyluje pomiędzy odwagą a ekshibicjonizmem i wytrąca uczestnika z roli obserwatora – wszak zadanie polega na rozgrzebywaniu cudzej intymności. Jednocześnie buduje wspólnotę ludzkiego doświadczenia – chyba każdy ma w domu szufladę takich szpargałów z przeszłości. Po tym gruntownym rekonesansie następuje kilka tur eliminacji przedmiotów, każda według innych zasad, aż do momentu, w którym magazyn pamięci zmniejszy się z siedmiu do sześciu pudeł. Przedmioty o statusie „resztek z resztek” (które nie zmieściły się do finałowych sześciu pudeł i dalej leżą scenie) pozostają do dyspozycji uczestników – można je zabrać do domu. W spektaklu pojawia się także wątek, który umieszcza ten intymny zwrot ku rzeczom w posthumanistycznym kontekście, i to dosłownie: jaka sprawczość czeka przedmioty „po człowieku”, te wszelkie „ruchomości”, które zostawiamy po śmierci? Borczyk przeprowadza na scenie symulację rozmowy z prawnikiem, pełną objaśnień zasad dziedziczenia, spadków i testamentów. Archiwum rzeczy odcięte od swojego twórcy zmienia właściciela, który po raz kolejny przypisuje im wartość lub tej wartości im odmawia. Zakończenie spektaklu nie tylko pozostawia Borczyka ogołoconego z jednej siódmej przeszłości, odsuwa także wagę gromadzenia materialnego archiwum i przenosi punkt ciężkości na pamięć ciała i znaczenie gestu. W czasie spektaklu performer dzieli się jednym ze swoich ulubionych wspomnień z dzieciństwa, fragmentem domowej rutyny. „Babuleńka” to stan bezpieczeństwa i błogości, kiedy to po kąpieli mama otulała go całego ręcznikiem. W finale Borczyk wchodzi nago do kartonowego pudła, a jego matka pojawia się na scenie, by okryć go wielkim ręcznikiem w Pokemony. Z tego działania bije rozbrajająca czułość i pewnego rodzaju emocjonalna rekompensata dla uczestników, którzy przez kilkadziesiąt poprzednich minut okradali performera ze wspomnień i naruszali granice jego intymności; w zamian za to dość instrumentalne obchodzenie się z przeszłością performera widz doświadcza ciepłego pocieszenia.

Nieco inaczej postrzeganą partycypacją widzów charakteryzował się wykład performatywny Good Waves Only Agi Błaszak i Pawła Bernadowskiego z Teatru Ochoty w Warszawie. Na kameralnej scenie Teatru Laboratorium odbył się wykład w prawdziwym tego słowa znaczeniu, bez otoczki teatralnego usztucznienia i kreacji nowej rzeczywistości. Bernadowski opowiada uczestnikom historię słynnego wieloryba 52, okrzykniętego „najbardziej samotnym wielorybem na świecie”; ze względu na wydawane przez siebie dźwięki o częstotliwości pięćdziesięciu dwóch herców nie jest w stanie skomunikować się z żadnym przedstawicielem swojego gatunku. Wykład to historia obsesji, by nawiązać kontakt z samotnym ssakiem; Bernadowski prezentuje widzom skonstruowany przez siebie syntezator wielorybiej mowy, eksperymenty dźwiękowe z użyciem mikrofonów i rozchodzących się na wodzie fal, korespondencję mailową ze światowej sławy oceanografem, a nawet wideoreportaż (sprawnie zmontowany, jedyny oczywisty przebłysk fikcyjności) ze swojej wyprawy na Florydę, u której brzegów walczył ze sztormem podczas poszukiwania wieloryba. Historia morskiego olbrzyma staje się metaforą otwierającą dyskusję o ludzkiej samotności, nazywanej plagą XXI wieku. Bednarowski wręcza uczestnikom listy samotnych jednostek skierowane do wieloryba 52, które są wyrazem międzygatunkowego współodczuwania, w finale spektaklu zgromadzeni słyszą z radioodbiorników opowieści ludzi w różnym wieku o ich doświadczeniu osamotnienia. Akcję performera można odczytywać jako rodzaj przeciwdziałania problemowi, któremu poświęcił godzinny wykład – wspólnotowy charakter tego parateatralnego namysłu nad samotnością zadziałał jak chwilowe remedium.

Partycypacja rozumiana jako sceniczne zabieranie głosu, czy raczej bycie głosem w imieniu grup społecznie zmarginalizowanych objawiła się najmocniej w dwóch spektaklach: Royberkach Leny Witkowskiej oraz w Szpiegu z krainy Głuchych Edyty Kozub, Marka Śmietany i Lukasa Wojcickiego. Obydwa wydarzenia łączyła także podobna poetyka koncepcji scenicznej, wyraźne umuzycznienie czy nawet „ukoncertowienie”. Opierało się ono na konwencjach gatunków powszechnie kojarzonych z buntem i ekspresją outsiderów: w przypadku Royberek był to punk rock i muzyka elektroniczna, w Szpiegu – rap. 

Osoby performerskie w Royberkach (Marika Bocewicz, Marta Wołczecka, Weronika Siwicka, Joanna Bielawska i Lena Witkowska) wykonują na scenie pieśń oporu z powracającym refrenem „Nie ma tego złego, co by nas nie obeszło”; wypowiadają się w imieniu tych, których podstawowe prawa obywatelskie są łamane. Wspominanym wcześniej „poziomem zero” są materiały zebrane dzięki poznańskim ruchom społecznym, między innymi Inicjatywie Pracowniczej i związkom lokatorskim. Jest to więc narracja o poszerzaniu pola widzialności i upodmiotowieniu. Bohaterkami koncertu, tytułowymi royberkami, są pracownice niemedyczne szpitali i żłobków, osoby pracujące w magazynach Amazona, opiekunki seniorów i aktywistki lokatorskie. Uznanie budzą umiejętności wokalne i multiintrumentalizm osób performerskich; łatwość, z jaką wymieniają się instrumentami i partiami wokalnymi sprawia, że to po prostu dobry koncert. W bardzo atrakcyjną dla ucha formę ubrano palący problem społeczny, dlatego można odnieść wrażenie, że Witkowska dokonała czegoś, co udało się wcześniej chociażby Tomaszowi Lipińskiemu, Grzegorzowi Ciechowskiemu czy Jackowi Kaczmarskiemu – zrobić protest song, który jest jednocześnie przebojem.

Twórcy Szpiega z krainy Głuchych również określili spektakl mianem protest songu, który „łączy słowo, muzykę oraz język migowy, tworząc wielogłosową opowieść o tożsamości i prawie do własnego głosu”. Forma działania performatywnego jest ekstremalnie inkluzywna i dostosowana do egalitarnego odbioru – podczas gdy Lukas Wojcicki rapuje werbalnie, Marek Śmietana (performer, lektor polskiego języka migowego i aktywista, którego doświadczenia są jedną z głównych kanw spektaklu) rapuje w języku migowym. Z protest songu wyłania się narracja o przerażającej rzeczywistości osób Głuchych i słabosłyszących, wypełnionej dyskryminacją i brakiem zrozumienia ze strony dominującej kultury słuchu. W jaki sposób wezwać karetkę do umierającego ojca, skoro na pogotowie trzeba zadzwonić? Jak nawiązać znajomości w nowej pracy i wyjść z kolegami na drinka, skoro nikt nie miga? Jak to możliwe, że w Polskiej Radzie Języka Migowego nie ma żadnej osoby Głuchej? Jak odnaleźć swoje miejsce w społeczeństwie, będą osobą Głuchą i LGBTQ+? Manifestacja deaf power oczekuje od uczestników tylko i aż „bycia dobrym sojusznikiem” i „więcej zrozumienia”. Trzeciego dnia festiwalu wraz ze Szpiegiem z krainy Głuchych na scenie Centrum Sztuk Performatywnych Piekarnia pokazano także spektakl Małgorzaty Lech Meltdown, intymną opowieść o neuroróżnorodności i reprezentacji osób atypowych w sztuce. Spektakle w programie festiwalu rozdzielała inspirująca dyskusja zatytułowana Dlaczego w szkole teatralnej nie ma głuchych? z udziałem Marka Śmietany, a także przedstawicieli osób neuroatypowych.

Dyskusja jest jednym z elementów przemyślanej strategii Instytutu im. Jerzego Grotowskiego i działań specjalistki do spraw dostępności Magdaleny Mądrej, które prowadzą do kolejnego modelu partycypacji – inkluzywnego dostępu do kultury. Miejsca festiwalowe zostały dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnością ruchową. Każdy spektakl i czytanie performatywne poprzedzał audiowstęp, każdemu wydarzeniu (łącznie z dyskusjami) towarzyszyła audiodeskrypcja i tłumaczenie na polski język migowy oraz możliwość wypożyczenia słuchawek wygłuszających. W Centrum Sztuk Performatywnych Piekarnia znajdował się pokój wyciszeń, umożliwiający odpoczynek i odcięcie od nadmiaru bodźców. Większość wydarzeń odbywała się w intensywnie propagowanej przez Instytut im. Grotowskiego formule zrelaksowanego odbioru, pozwalającej na opuszczenie sali teatralnej w dowolnym momencie i swobodny powrót. To wszystko sprawia, że V Festiwal Teatru na Faktach stał się aktem społecznej solidarności, poszerzania widzialności i dbałości o reprezentację.

Program trzech pierwszych dni festiwalu uzupełniały także spektakle: Inwazja Aliny Kostiukovej, Chłopaki. Prawo głosukolektywu Kobietostan i Weroniki Fabich oraz Czarna skrzynka Ady Tabisz. Na szczególną uwagę zasługuje ostatni projekt, poświęcony postaci wybitnej poetki Urszuli Kozioł, a jednocześnie niezwykle ważny z punktu widzenia lokalnej pamięci teatralnej. Kozioł przez wiele lat związana była z wrocławskim Teatrem Kalambur, na scenie występuje także aktorka Kalambura – Krystyna Krotoska, która prowadzi dialog z nagranym w przeszłości głosem Kozioł. Spektakl jest ascetyczny, a mimo to ciekawy formalnie, trochę duchologiczny, jakby zaprojektowany na potwierdzenie tez Marvina Carlsona z jego książki The Haunted Stage. The Theatre as Memory Machine (2003) – teatr jest prawdziwą machiną pamięci, ożywa poprzez nawiedzanie ciała aktora. Obecność Krotoskiej na scenie jest właściwie podwójnym peformansem i palimspestowym gestem powtórzenia; na prywatny wymiar rozmów z Kozioł nakłada się metateatralna opowieść o grze aktorskiej, powrocie nie tyle do konkretnych ról teatralnych, ile raczej do roli „aktorki Kalambura” i „wcielania się” poza czasem.

Ostatni dzień festiwalu to tradycyjnie półmataron-konkurs czytań performatywnych; najlepsze czytania zostaną w przyszłym roku przekształcone w pełnowymiarowe spektakle. Jury w składzie: Dorota Brauntsch, Bartosz Panek, Roman Pawłowski-Felberg, Alina Szeptycka i Wojtek Ziemilski przyznało główną nagrodę czytaniu …..obierania….. Moniki Rak, Agnieszki Magłowskiej i zespołu Kobiecego Zakładu Pracy. Czytanie o terapiach „leczenia z homoseksualizmu” podporządkowywało narrację metaforze obierania ziemniaków – obierać można na różne sposoby, tak jak kochać można na różne sposoby, a efekt jest przecież ten sam. Wśród tegorocznych laureatów znalazły się także: MWK Aliny Kostiukovej (Nagroda Publiczności), Dać się porwać (czytanie Olka Młyńskiego, Grzegorza Grecasa, Bartosza Kułagowskiego, Piotra Miszteli, Mateusza Zilberta i Anastazji Kowalskiej, laureat Nagrody Radia Wrocław Kultura) oraz Ruda wiewiórka Uliany Sharhaevej, Victorii Yegorovej i Chasii Korniewej (wyróżnienie Pełnomocniczki Prezydenta Wrocławia ds. Równego Traktowania).

Piąta edycja Festiwalu Teatru na Faktach wypracowała własny, unikatowy model partycypacji i przekształciła fakty artystyczne w fakty społeczne. Potwierdziła także, że – pomimo zrealizowanych w ciągu ostatnich kilku lat dziesiątków spektakli i czytań performatywnych – teatr w dalszym ciągu otwarty jest na poszukiwania odpowiednich form na zmagania z rzeczywistością.

Wzór cytowania:

Kowal, Justyna, Fakty partycypacji, „Didaskalia. Gazeta Teatralna” 2026, nr 195, https://didaskalia.pl/pl/artykul/fakty-partycypacji.

Autor/ka

Justyna Kowal – doktora nauk humanistycznych, teatrolożka i literaturoznawczyni, pracowniczka Zakładu Teorii Kultury i Sztuk Widowiskowych w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Jej zainteresowania badawcze oscylują wokół szeroko pojętego teatru non-fiction i problemu pamięci w teatrze. Współredaktorka tomu Teatr zaangażowany w Polsce i na świecie. Wrocławski Zeittheater (2021) i Między filmem a teatrem III. Na granicy: środkowoeuropejska przestrzeń kulturowa (2022). Współpracuje z Zakładem Narodowym im. Ossolińskich i Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu; kuratorka wystawy Dziady. Przejście (2023) poświęconej najważniejszym inscenizacjom Dziadów Mickiewicza.

Bibliografia

Tabisz, Jakub, Poziom zero [tekst kuratorski], https://grotowski-institute.pl/wydarzenia/poziom-zero-tekst-kuratorski/ [dostęp: 27.07.2026].

Domańska, Ewa, Wokół metahistorii, [w:] Hayden White, Poetyka pisarstwa historycznego, red. E. Domańska, M. Wilczyński, Universitas, Kraków 2000.

Carlson, Marvin, The Haunted Stage. The Theatre as Memory Machine, The University of Michigan Press, Ann Arbor 2003. 


Źródło: https://didaskalia.pl/artykul/fakty-partycypacji